Akademia użytkowników mediów krajowych

Wielokrotnie zwracałem już uwagę zjawisko kompletnej schizofrenii w polskich mediach. Sprawa jest niepokojąca o tyle, że nie mamy tu do czynienia z „Życiem na gorąco”, czy „Tiną” – tylko z publikatorami, których prestiż i doświadczenie, jak należałoby oczekiwać – pozwala traktować je poważnie. Nic bardziej mylnego. Nie ma, co łatwo zaobserwować, dziedziny w której obiektywizm badań – poprowadziłby do wyciągnięcia jednoznacznych i jednobrzmiących wniosków. I okazuje się, że dane zjawisko nie musi być postrzegane przez pryzmat ideologii – bo wiadomo, zwykły pederasta – to gej i jest okej. Gej pedofil – to, jak podaje „Polityka” – nikt zły, tylko człowiek, który odczuwa pociąg do dojrzewającego ciała – to zwykły efebofil.

Czytaj dalej

Reformatorzy z koziej…

Dzisiaj będzie krótko. Obserwując konwulsyjne działania obecnej ekipy rządowej na odcinku: co by tu jeszcze spieprzyć – doszedłem do wniosku, że muszę sprawdzić, co właściwie znaczy słowo REFORMA. I tu – Kochani, zdziwienie! W naiwności swojej myślałem, że reforma to działanie, które ma na celu poprawianie czegoś, co działa niewłaściwie: niewydajnie, drogo – krótko mówiąc źle i patologicznie. Nic z tych rzeczy! Pozwólcie, że przytoczę definicję reformy:

Reformaproces ewolucyjnego, stopniowego i zwykle długotrwałego przekształcania elementów systemu politycznego, nie naruszający jego podstawowych reguł i mechanizmów, przebiegający pod kontrolą instytucji władzy politycznej. Reformy stanowią przeciwwagę i uzupełnienie zmian rewolucyjnych. Wprowadzana jest przez uchwalenie lub wydanie jednego lub kilka aktów prawnych (z reguły jest to ustawa parlamentu i rozporządzenia do niej), a następnie przez działania organów władzy wykonawczej.

Czyli – o ile mnie nie myli wzrok i rozum, wprowadzanie reform nie musi mieć żadnego powodu. Nie ma na celu poprawiania złego, czy eliminowania niegospodarnego systemu wybranej sfery funkcjonowania państwa. Jest to jedynie przekształcanie bez rewolucji. Reforma może być czystym politycznym „widzimisię” – jakiejś tam grupy trzymającej chwilowo władzę.

Czytaj dalej

OFE, złodzieje i lotniskowce – czyli gdzie jest kasa?

Jak to powiedział pewien polityczny błazen spod znaku świńskiego ryja i wibratora: ludzie nie rozumieją o co chodzi z OFE, ale wiedzą, że coś śmierdzi. Opinię o tym, że Polacy czegoś nie rozumieją – słyszałem już wiele razy. Nie znaczy to jednak, że jesteśmy jakimiś debilami. Przeciętny młody człowiek w Polsce – staje się ofiarą „reform” systemu edukacji, natomiast człowiek dorosły – jest ofiarą propagandy, której apogeum przeżywamy obecnie.

W jednym ze swoich tekstów zwróciłem już uwagę, że na portalach informacyjnych mamy możliwość w ciągu jednego dnia natrafić na 3 absolutnie sprzeczne ze sobą informacje na temat tak wymierny – jak stan gospodarki.

Jeśli jednak, dziedzinę taką jak ekonomia podporządkuje się politycznym interesom, a ścisłe ekonomiczne definicje zaczyna zmieniać się pod wpływem koniunktury – to sorry. Ludzie przestaną rozumieć ekonomię, ale będą czuli smród.

Czytaj dalej

Deregulacja po polsku czyli sans sense

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego ktoś, kto idzie w jakiś spór sądowy nie może sobie wziąć w charakterze prawnego reprezentanta – np. absolwenta wydziału prawa. Skoro adwokat, czy radca nie gwarantują mi wygrania sprawy – to co mi właściwie gwarantują? Odpowiednio wysoką stawkę za usługi? Co ryzykuję – jeśli wziąłbym ze sobą do sądu inteligentnego młodego magistra prawa? Dokładnie to samo – co biorąc adwokata. Ryzykuję przegranie sprawy. Dlaczego ten zawód jest regulowany jakimiś kastowymi ograniczeniami? Nie wiadomo. Masz do stracenia 100 milionów – weź doświadczonego adwokata – zapłać mu 10 milionów. Toczysz spór o koty szczające w piwnicy – weź sobie absolwenta prawa – zapłać mu 100 złotych. Moim zdaniem to dość proste.

coffee-smile_es

Czytaj dalej

Sensualia lipcowe

Z okresu pogodowego „że za zimno” przeszliśmy w mgnieniu oka w okres „że za gorąco”. Tylko w mediach i w rządzie temperatura skretynienia, co dziwi nieco nawet mnie – nie spada sezonowo. Rośnie non stop. Jak myślicie? Jak dalece może się medialnie zdebilizować – dorosły „wykształcony” mężczyzna, lub dorosła „wykształcona” kobieta?

Czytaj dalej

Rytualny ubój mózgów

Nie wiem już, doprawdy, czy istnieje jakiś rekord kretynizmu, który nie będzie pobity dnia kolejnego na krajowych portalach „informacyjnych”. Dzisiaj przeczytałem, że niedługo będą przeszczepiać głowę, a Radwańska nie powinna frymarczyć gołym tyłkiem – tylko oszczędzać go dla męża. Nie jest dla mnie jasne, dlaczego akurat goła „d” Radwańskiej stanowi szczególny przedmiot zainteresowania mediów i internetowych dyskutantów – ale fakt jest faktem. Jak w Playboyu wystawiała wdzięki Domachowska – nie zainteresowało to nikogo, poza wąskim gronem staroświeckich onanistów – którzy używają w tym celu prasy tradycyjnej.

Na najdroższym stadionie świata – zwanym szerszej publiczności jako Basen Narodowy w Warszawie miała miejsce ostatnio impreza, którą należy uznać – za rzeczywisty sukces. Na rekolekcje z ks.Johnem Bashoborą przybyło 60 tysięcy ludzi.

art1

Świat postępowy – na te widoki zareagował osłupieniem. Bo co innego oglądać, tłumek wiernych w nawet dużej świątyni – a co innego 60 tysięcy ludzi, którzy przyjechali z całej Polski na stadion, będący symbolem naszej europejskości i nowoczesności – aby uczestniczyć w obrzędach religijnych, prowadzonych przez księdza-murzyna. Najbardziej oburzył się profesor – praprawnuk rabina Kramsztyka, bardzo porządnego Żyda. – Co to znaczy, że ludzie, którzy mają ukończone studia mówią sobie tak po prostu o cudach, egzorcyzmach i temu podobne brednie? Jakieś Nowe Średniowiecze? A może Nowe Zidiocenie?

Hartmana jestem w stanie szanować za konsekwencję. Rekolekcje uważa za zidiocenie, młodzież polską chce chować biseksualnie i przyglądać się jak się ze sobą młodzi chłopcy migdalą, ale jednocześnie uważa ubój rytualny za okrutną rzeź, która jest nie do pomyślenia w kraju, w którym mamy garstkę wyznawców islamu i judaizmu.

I wybaczcie kochani – ale jeżeli partia PO, która usiłuje jawić się wszem i wobec jako wiodąca Polaków ku oświeconej europejskości, szafująca względem opozycji terminami „moherowego Ciemnogrodu” przepycha głosami swoimi i koalicjanta ustawę, która pozwala na rytualne zarzynanie zwierząt hodowlanych tak, by konały wykrwawiając się – a premier wije się, usiłując znaleźć dla tego uzasadnienie jakim jest istotny interes ekonomiczny – to sorry.

Ale mnie już mdli.

 

 

 

 

Wojna świn przy korycie

Ach Kochani! Rzeczy się dzieją niesłychane! 30 lat minęło, Lech Wałęsa – duma, symbol Polski, człowiek, który obalił komunę, Nobla dostał, ma port lotniczy swojego imienia w Gdańsku, książki o nim piszą, Wajda film nakręcił. I co się okazuje…

Po katastrofie smoleńskiej – jak niektórzy pamiętają, dowiedzieliśmy się od medialnych autorytetów, że czołową, kobiecą, legendą Solidarności była nie Anna Walentynowicz, która w katastrofie zginęła – a gruba baba Henryka Krzywonos. O Krzywonos wcześniej nie słyszał nikt – wyrosła na legendę i autorytet medialny w piorunującym tempie. Wystarczyło, że na jakimś tam zjeździe opluła sążniście Kaczafiego. Od tego momentu – uświęciła się na firmamencie III RP i nadała sobie status niemal boski.

Ostatnio Krzywonos poszła jeszcze ostrzej! Powiedziała w przekaziorach, że przywódcą strajku w Stoczni Gdańskiej był nie Wałęsa – a Borusewicz!

Na reakcję Wałka długo nie trzeba było czekać! Przeprosił się nawet z samym dnem piekła – czyli IPN!

„Jaka była rola Borusewicza w 1980 roku. – Prowokator? Agent czyjś? Czy po prostu nie znający się na rzeczy? – Dziennikarze i historycy IPN powinni sprawdzić Borusewicza. Wszystko co proponował, okazało się fatalną pomyłką i prowadziło do klęski. Dlatego, jak się zorientowałem, że jego pomysły się źle kończą, to już go nie słuchałem i sam podejmowałem decyzje – stwierdził Wałęsa. Dodał, że ma „wystarczająco dużo informacji o Borusewiczu”, ale „nie chce na razie dużo ujawniać”.

Czekam teraz na kolejny medialny wist grubej baby. Np. kim zastąpi w zasługach i dokonaniach dla świata Papieża Jana Pawła…

Księdzem Bonieckim? Sową? A może od razu sięgnie po Hołownię?

Temperatura rośnie. Być może doczekamy dnia, gdy nakręcona za pieniądze Amber Gold filmowa hagiografia Mędrca Europy wejdzie nieoczekiwanie na ekrany pod tytułem… „Bolek” 🙂

Szkółka pożytecznych idiotów – semestr V: Stosunki w związkach.

13 maja 2013 Polska The Times

Dariusz Michalczewski (44 l.) udzielił sporego wywiadu gazecie „Polska. The Times”, w którym ujawnił swoje mocno postępowe poglądy dotyczące związków i wychowania dzieci.

Dla mnie liczy się, czy ktoś jest dobrym czy złym człowiekiem. A nie homo czy hetero. Z dwojga złego, jeśli miałbym wybierać adopcję przez parę homoseksualną lub wychowanie dziecka w rodzinie patologicznej, gdzie dzieci się bije, głodzi, a czasem wykorzystuje, wybieram adopcję przez parę homoseksualną” – stwierdza.

Według Michalczewskiego wszyscy powinni się zastanowić, jakie dzieciństwo może taka para dać dzieciakom z domów dziecka, które są pozbawione szans na życie w szczęśliwej i pełnej miłości rodzinie.

26 sierpnia 2010 Super Express

Opowiada była żona Michalczewskiego – Dorota:

„Mój były mąż kilka razy dotkliwie mnie pobił. Nie chciałam też, by nasi synowie, szesnastoletni Michał i jedenastoletni Nicolas, patrzyli na nasze kłótnie, mieli w domu piekło i czytali w gazetach o kolejnych pijackich czy seksualnych wybrykach swojego ojca”.

„Miałam już dosyć, przebrała się miarka. Dariusz, który jest na ringu bohaterem, w domu był damskim bokserem. Znęcał się nade mną psychicznie i fizycznie, nie szanował i poniewierał. W pewnym momencie sama straciłam do siebie szacunek. Wyjechałam do Stanów, by być od tego wszystkiego daleko, zapomnieć. Tu na szczęście nikt mnie nie zna jako żony Michalczewskiego. I wreszcie żyję na własny rachunek”.

„15 lutego 2002 roku, mimo że nie byliśmy już razem, Darek zaatakował mnie na ulicy. Był w szale, miał pianę na ustach, kopał mój samochód i krzyczał, że mnie zabije. Naruszył mi wtedy szczękę, a na ciele miałam siniaki. Widział to wszystko nasz młodszy syn Nicolas. Wniosłam wtedy sprawę o pobicie, a Nicolas sam chciał zeznawać na policji przeciwko ojcu. Potem Dariusz groził mi przez telefon, że naśle na mnie rosyjskich bandytów, którzy dokończą za niego robotę”.

 

 

Republika Najwyższych Kompetencji

Dzięki temu, że Ruscy, bez wiedzy polskiego rządu postanowili sobie przez Polskę poprowadzić gazociąg Jamał II dowiedziałem się o kilku fajnych rzeczach.

Facet pełniący w naszym kraju funkcję ministra skarbu jest z wykształcenia historykiem, a tytuł jego dysertacji doktorskiej brzmi: Nisze kultowe na górnym tarasie świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari. Aspekty kultu królewskiego w Świątyni Milionów Lat Dsr-dsrw w okresie panowania królowej Hatszepsut.

Kobieta rządząca jako prezes – jedną z największych, państwowych spółek energetycznych PGNiG, w czasach wysoce strategicznych – m.in. ze względu na szum wokół krajowych złóż gazu łupkowego – jest absolwentką Akademii Muzycznej w Katowicach na wydziale fortepianu.

Powołana ostatnio wiceminister finansów Izabela Leszczyna jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim (1989 r.) oraz studiów podyplomowych w zakresie filozofii i etyki